Spór o Opałkę
"Na czym polega kontrowersyjność dzieła i postawy Romana Opałki, która wyraża się w sądach o nim krańcowo przeciwstawnych? Przykładowo Andrzej Osęka, który twierdzi dziś, że ustalenie się tak wyjątkowej pozycji Opałki w świecie wartości artystycznych jest największą pomyłką w ocenach sztuki ostatnich dziesięcioleci, przed dwudziestu laty ironizował na jego temat, iż "pisze na obraz
...
ach cyfry: 1, 2, 3, 4 i tak dalej. Dochodzi do milionów, ale naprawdę nie ma się czym podniecać: to tylko zwykłe, najprostsze działanie matematyczne. Coraz częściej pojawiają się w sztuce współczesnej gesty podobnie bezbarwne...". Monika Małkowska z analogiczną, szyderczą intencją fantazjuje: .Przeniósł odliczankę z serwetki na płótno i po wielu próbach znalazł właściwą wielkość, gęstość i proporcje "deseniu*. Co najważniejsze, stworzył teorię uzasadniającą kaligrafowanie cyfr (...). Do upiornie nudnego malarstwa dorobił ideologię, wedle, której jego zajęcia wyrażały adorację Wszechświata I stanowiły wizualizację duchowości". Podobnie wypowiada się Dorota Jarecka, a także kilku innych krytyków polskich.
Tymczasem na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych sztuka Opałki zyskała już niezachwianą pozycję w pierwszej dziesiątce największych malarzy nowoczesności, stawiana w jednym rzędzie z dziełem Duchampa i Yves Kleina. Egzemplifikacją stosunku do niego mogą być choćby wypowiedzi prasowe w czasie ubiegłorocznego Weneckiego Biennale, szczególnie ważnego, bo urządzonego w 100. rocznicę powołania tego światowego przeglądu sztuki do życia.
.Frankfurter Rundschau": .Wśród wszystkich pawilonów (...) szczytowe miejsce należy się pawilonowi polskiemu. Roman Opałka, który od dziesięcioleci pisze swoje nieskończone rzędy cyfr w bieli, szarości i czerni, przeobraził go swymi dwudziestoma cichymi liczonymi obrazami w katedrę swojej obsesji". .Frankfurter Allgemeine Zeitung": .Wielkie wrażenie czyni pokaz Opałki w polskim pawilonie. Nieprzejednanie mistrza liczb wpisało się w ściany jak biała rana". "Le Figaro": .Roman Opałka zasługuje na nagrodę. (...) To on jest bez wszelkiej wątpliwości wielkim artystą dzisiejszych czasów." Le Monde": .To szaleńcze przedsięwzięcie artystyczne, które realizowane jest celem namalowania czasu (...) nabiera z biegiem lat coraz więcej sensu (...). Wolno stwierdzić, że to malarstwo jest bardziej przekonywające i czyni większe wrażenie, niż zmasakrowane i umęczone ciała ludzkie* (aluzja do wystawy Jean Claira, urządzonej dla uczczenia 100, rocznicy Weneckiego Biennale, Identity and alterity. Figums of the body 1895-7995}. "Informationdianst Kunst": "Pokłon przed dziełem życia, przed postawą... Roman Opałka uczynił z polskiej siedziby na terenie Biennale miejsce kontemplacji (...). Zatem trzy Złote Lwy dla Opałki!".
Uproszczeniem byłoby twierdzić, że niezrozumienie i wrogość wobec koncepcji Opałki występuje tylko w Polsce i jest wyłącznie rezultatem polskiej specyfiki niszczenia każdego, kto wyrasta zbyt wysoko ponad przeciętność. Jest to - oczywiście - prawda, ale niecałkowita. Także u nas byli i są krytycy i widzowie doceniający odkrywczość naszego artysty. We Francji natomiast czy Niemczech zdarzają się także widzowie wrogo nastawieni do sztuki naszego malarza.
Skąd ten zachwyt? Dlaczego ta agresja?
Przede wszystkim - co dotyczy zarówno apologetów, jak i antagonistów dzieła Opałki -nie ma ogólnie obowiązujących kryteriów, wedle, których byłoby możliwe dokonanie obiektywnej i niepodważalnej jego oceny, co dotyczy zresztą nie tylko sztuki autora liczonych obrazów. Dodatkową trudność sprawiać tu może dylemat, co rozważać wypada w przypadku Opałki i w jakim procencie wpływu na globalną ocenę: czy produkt finalny pracy artysty pod względem ostatecznych walorów (które wszakże dla autora nie mają większego znaczenia), czy zawarte w jego dziele filozoficzne przesłanie, czy też postawę twórcy, która jest siła sprawczą. Integralnym elementem jego dzieła?
(...)Wszelkie, a zmieniające się w ciągu wieków normy estetyczne dezaktualizowały się jedne po drugich, czasami powracając po latach czasem zaś ostatecznie. Gdy brak probierzy-pozostaje pozorna dowolność ocen. Pozorna powtórzmy, bo czas zweryfikuje wszelkie osądy.
Argumenty przeciwników Opałki: nużąca jednostajność, nuda i monotonia obrazów, podkreślane przez jednych krytyków, ale równocześnie ich ornamentalność wytykana przez innych; mechaniczna bezmyślność działania; przygnębiająca absurdalność; płytkość pomysłu, łatwizna, hochsztaplerstwo i kpina z odbiorców.
Argumenty apologetów Opałki: imponująca odwaga i konsekwencja decyzji o niezwykłym wymiarze wyrzeczenia i ascezy; głębia filozoficznej postawy; dramatyzm uzyskany środkami sprowadzonymi do szeptu, żeby nie powiedzieć - milczenia; uniwersalizm i zobiektywizowanie języka przekazu; niemal nieporównywalna odkrywczość wizji artystycznej i z niczym nieporównywalna jej całościowość; medytacyjny charakter tej sztuki i nie zamierzone przez artystę jej piękno.
Wnikliwości i uwadze czytelników pozostawić wypada odpowiedź na nasze ostatnie pytania. Czy apologetów Opałki zaliczyć trzeba do osób nadwrażliwych, zbyt łatwo ulegających intelektualnym i wizualnym oczarowaniom, o nadto wybujałej wyobraźni, poddającej się złudzeniom? Czy też wrogów twórczości naszego artysty traktować należy jako ludzi dotkniętych obojętnością wobec podstawowych egzystencjalnych problemów człowieka lub niemożnością ich zrozumienia, nacechowanych niedowładem emocjonalnym, ludzi o nieprzezwyciężonym tradycjonalizmie pojęć estetycznych, odpornych na próby poszerzenia granic wyobraźni?
Niezależnie jednak od tego, jakie odpowiedzi zostaną dane na te pytania - fakt tak skrajnych, tak biegunowo przeciwstawnych opinii świadczy o wielkości Romana Opałki. Tylko bowiem wyjątkowość, tylko radykalne nowatorstwo koncepcji jest w stanie obudzić tak zacięte kontrowersje". Bożena Kowalska
[cyt. za: Kowalska B., Spór o Opałkę, w: "Gazeta Malarzy i Poetów" Poznań 1996, nr 4(15)]