Hommage Katarzyna Kobro
"Bywa, że odbiorca sztuki, nawet jeśli należy do elity intelektualnej, zachowuje się niczym kibic sportowy. Pragnie poznać obiektywną - jak mu się wydaje - listę rankingową artystów i bez wysiłku rozstrzygnąć, który z nich jest najlepszym twórcą. Jest zadowolony, gdy ktoś bez wysiłku z jego strony zdecyduje, że na przykład Michał Anioł zajmuje pierwszą pozycję, a R
...
affaelo Santi drugą.
Choć zdaję sobie sprawę, że taka niania sportowa nie przystoi kulturalnemu człowiekowi, obserwuję ją również u siebie. Ja, córka gigantów polskiej sztuki współczesnej, zastanawiam się, czy jedno z nich nie zostało przyćmione sławą drugiego? Czy słuszne jest, że najpierw wymienia się Władysława Strzemińskiego, dopiero później Katarzynę Kobro? Teraz, w 40 lat po śmierci mojej matki, ośmielam się twierdzić, że osiągnięcia artystyczne rodziców są sobie równe.
Katarzyna Kobro to rzeźbiarka, która większość swojego życia poświęciła kreowaniu nowych idei artystycznych. W jej dorobku twórczym znajdują się rzeźby i kompozycje przestrzenne (głównie z metalu) oraz gipsowe akty kobiece. Wiele z jej dojrzałych prac uległo zniszczeniu podczas wojny, a młodzieńcze kompozycje zmuszona była zostawić w Związku Radzieckim, kiedy nielegalnie przedostawała się, wraz z mężem, do Polski. Była pierwszą w świecie artystką, która przestała traktować przestrzeń jako zamkniętą bryłę i otworzyła ją na przestrzeń. Dokonała tego wcześniej niż Henry Moore, któremu niesłusznie przypisuje się w tym względnie prekursorstwo. Warto również zwrócić uwagę, że w pracach innych, w tym również ze znacznie młodszej generacji, artystów na świecie można dopatrzeć się - być może nieświadomych - wpływów twórczości Katarzyny Kobro.
Swe teoretyczne założenia opublikowała w nielicznych artykułach, pochodzących z lat 20. i 30. oraz w napisanej wspólnie z mężem książce "Kompozycja przestrzeni. Obliczenia rytmu czasoprzestrzennego". Wiele lat minęło zanim ta praca, pokonując barierę językową, została udostępniona zachodniemu czytelnikowi.
Okupacja hitlerowska, kiedy to Katarzyna Kobro żyjąc w skrajnej biedzie zarobkowała wyrobem i pokątną sprzedażą szmacianych zabawek, a także lata stalinowskiego terroru, kiedy obowiązywała sztuka socjalistyczna w formie i narodowa w treści, były okresem, kiedy artystka nie miała możliwości tworzenia. Konflikty, z mężem, w wyniku, których doszło do separacji, a później sprawy sądowe o odebranie opieki nad córką, (czyli piszącą te słowa) sprawiły, że Katarzyna Kobro była zupełnie zaszczuta. Gdy sąd przyznał prawa opiekuńcze matce i zdawało się, że życie będzie toczyć się pomyślniej, zaczęły się przesłuchania w sprawie o "odstępstwo od narodowości polskiej" podczas okupacji. W tym miejscu, warto przypomnieć, że Kobro była z pochodzenia Rosjanką i mając polskie obywatelstwo w dokumentach zawsze podawała narodowość rosyjską. Na pierwszej rozprawie została skazana na 6 miesięcy więzienia. Dopiero Sąd Apelacyjny ją uniewinnił, notabene na podstawie tego samego artykułu, który wcześniej posłużył do wydania wyroku skazującego. Trzy miesiące później okazało się, że jest nieuleczalnie chora na raka. Pobyt w instytucie Onkologii tylko na krótko odsunął cierpienia. Gdy była w domu, nawet narkotyki nie łagodziły bólu. Opiekę nad nią sprawowała 15-letnia wówczas córka. Pieniądze na utrzymanie dawała przyjaciółka Katarzyny Kobro, a sąsiadki i znajome często przynosiły coś do zjedzenia. Przez cały czas choroby nie otrzymywała żadnej renty ani zapomogi. Zmarła 21 lutego 1951 r. w Domu dla Nieuleczalnie Chorych, dokąd zabrano ją z domu na kilka dni przed śmiercią. Pogrzeb odbył się na koszt państwa. Wzięło w nim udział zaledwie kilka osób.
Wydawało się, że wszyscy o niej zapomnieli. Jej rzeźby, niedawno jeszcze eksponowane w Muzeum Sztuki, powędrowały do magazynu, ponieważ nie odpowiadały wytycznym socrealizmu.
Pod koniec 1956 r. zaistniała możliwość pokazania sztuki abstrakcyjnej szerszemu gronu odbiorców. Trwały właśnie przygotowania do pierwszej pośmiertnej wystawy prac Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego. W tekście zapowiadającym tę ekspozycję nie było najmniejszej wzmianki o Kobro. Również w katalogu zabrakło podstawowych faktów z jej życiorysu.
W listopadzie 1957 r. otwarto w paryskiej Galerii Denise Rëne wystawę, na której eksponowano prace Kobro i Władysława Strzemińskiego. Oto fragment relacji Juliana Przybosia w Przeglądzie Kulturalnym: Rzeźby Kobro podobały się nadzwyczajnie, Morenstern (...) nie mógł wyjść z podziwu porównując je do najpiękniejszych poematów. Zakurzoną, widocznie od dziesiątków lat leżącą w piwnicy Muzeum Łódzkiego, jedyną jej rzeźbę suprematyczną czyścił on własnoręcznie, chlubiąc się, że poświęcił tej pracy półtorej godziny...
W drugiej połowie lat 60. krytyk francuski Gerald Gassiot-Talabot napisał w Art International: Przerzucając kartki wydawnictw z lat 1932-1933 można znaleźć ślad twórczości zadziwiającego rzeźbiarza o nazwisku Kobro, którego dzieła są prekursorskie wobec angielskiej rzeźby współczesnej. (...) To spotkanie z nieznanym twórcą sprawia, że chciałoby się wiedzieć więcej o dziełach tego Kobro.
Gdy w kwietniu 1969 r. otwarto w Muzeum Galliera w Paryżu wystawę polskiej sztuki współczesnej tenże Gassiot-Talabot już znacznie więcej wiedząc o "tym" Kobro pisał: Zadziwiające są prace Katarzyny Kobro, której rzeźby sprowadzają się do czystych podziałów przestrzennych. (...) Łatwo przewidzieć, jakim zaskoczeniem dla wielu artystów i krytyków będą te rzeźby Kobro, o których oczywiście - jako ofiary pięćdziesięciu lat paryskiego szowinizmu - nigdy nie słyszeli. Wówczas po latach wojny i zapomnienia mniej dziwiła nieznajomość twórczości Katarzyny Kobro, bowiem dopiero od 1973 r. zaczął się triumfalny pochód polskiego konstruktywizmu, w tym dzieł Kobro i Władysław Strzemiński, przez prestiżowe galerie i muzea świata. Relacja w prasie niemieckiej i holenderskiej z ostatniej z wymienionych wystaw świadczy, że niestety w świadomości historyków sztuki twórczość Katarzyny Kobro nie ma jeszcze dostatecznie ugruntowanej pozycji. Lien Heyting na łamach Culture Suplement NRC Handelsblat (21 .IX. 1990) stwierdziła: "Oglądając abstrakcyjno-geometryczne rzeźby Katarzyny Kobro (Moskwa 1898 - Łódź 1951) zdałam sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie widziałam prac tej rzeźbiarki. (...) Rzeźby Kobro, powstałe w latach dwudziestych przypominają konstrukcje Georgea Yantongerloo lecz są od nich bardziej zwarte i mimo całego rygoru, nie są pozbawione lekkości".
W Die Zeit (nr 40 z 12.X.1990) Elke von Radziewsky tak opisuje prace Kobro eksponowane w Wiesbaden: "Całkowicie z tyłu, w okrągłej sali, stoi odkrycie wystawy,(...) prace Katarzyny Kobro.(...) Dzięki skrzyżowaniom, przejściom, ścianom i połączeniom czujemy przestrzeń wewnątrz nich, obok nich i z tyłu, poza nimi i widzimy szczegół po szczególe najpierw jedną ścianę, następnie drugą ustawioną do niej poprzecznie, początkowo jedną krzywą i jej przestrzeń, a potem kolejną z jej przestrzenią. (...) W centralnym, końcowym punkcie wystawy te w dwudziestych latach powstałe prace są znakomitym dowodem nie odkrytego dotychczas twórczego potencjału kobiet XX wieku..."; w kolejnej recenzji, autorstwa Karin Leydecker (Sud-deutsche Zeitung, 12.X. 1990) znalazło się sformułowanie: "Jedyne rzeczywiste odkrycie: konstruktywistyczne kompozycje przestrzenne niemal nieznanej polskiej rzeźbiarki Katarzyny Kobro (1898-1951)".
Choć w wystawie brało udział 300 artystek, wszystkie cytowane tu artykuły były ilustrowane właśnie rzeźbami Kobro. To o czymś świadczy. Zapewne o tym, że choć w świadomość zagranicznych krytyków sztuki nazwisko Katarzyny Kobro nie wryło się jeszcze dostatecznie mocno, jej twórczość sama broni się przed zapomnieniem. Dlaczego jej osiągnięcia bywają za granicą mniej znane i omawiane niż dokonania jej męża, Władysława Strzemińskiego? W jakim stopniu przyczynił się do tego fakt, że Władysław Strzemiński tak wiele czasu, obok malarstwa, poświęcił zagadnieniom teoretycznym oraz pracy pedagogicznej? Mam nadzieję, że dzięki dalszym staraniom Muzeum Sztuki w Łodzi, nie tylko w świadomości elity intelektualnej, ale również zwykłych odbiorców sztuka Kobro osiągnie należną jej pozycję.
Wkrótce minie 40 lat od śmierci artystki. Dotychczas w środkach masowego przekazu nie było żadnej wzmianki o poprzednich rocznicach. Chcę uczcić ten dzień złożeniem kwiatów na jej grobie, który znajduje się w Łodzi na prawosławnym cmentarzu na Dołach. Zamierzam powiadomić o tej rocznicy władze kulturalne Łodzi, Muzeum Sztuki, w którym znajdują się niemal wszystkie jej rzeźby, Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych, w której nie było dane jej wykładać oraz zaprzyjaźnionych artystów, wśród nich kontynuatorów idei artystycznych mojej matki. Wierzę, że przyjdą licznie, aby uczcić tę rocznicę".
Nika Stzremińska
[cyt. za: Strzemińska N., Hommage Katarzyna Kobro, w: "Sztuka" 1991, nr 1]