Codzienne malowanie
"Stanisław Młodożeniec opuścił Polskę w 1983 roku i zakorzenił się na stałe w Nowym Jorku. Systematycznie jednak zdaje nam relacje ze swojej twórczości wystawami, które co kilka lat mają miejsce, najczęściej w Warszawie. Ostatnią była wspólna wystawa pt. "Młodożeńcy" razem z ojcem i bratem w 1994 roku. To, z czym wyjeżdżał, to malarstwo ekspresyjne o zdecydowanie własny
...
m charakterze, nienależące do eksplodującego właśnie malarstwa "dzikich". Artysta, którego inspirowało malarstwo nowoczesne okresu wielkich awangard, nie mieścił się w tej formule. Nie miał też dla niego dużego znaczenia wybór motywu aktywnego społecznie czy politycznie. Było to malarstwo koncentrujące się na stanach wewnętrznych. Wybrane motywy, portrety były przepuszczone przez filtr osobistej ekspresji, w której ważna była i kompozycyjna integralność pracy i sama malarska materia. Opracowywana długo, w wielu podejściach. Składająca się z wielu warstw niespokojnie zachodzących na siebie, przebijających jedna przez drugą, tworzących zróżnicowaną fakturę. Wnosiła ona tymi, wydawałoby się, formalnymi jakościami elementy znaczeń, często dramatycznych. Niektóre obrazy były malowane z fotografii, a więc w szczególny sposób realistyczne. Autor wydobywał to, co stanowiło symboliczną wartość zdjęcia i psychologiczną prawdę, którą przenosiła utrwalona w ułamku sekundy chwila.
Wyraźne inspiracje malarstwem kubistów, ekspresjonistów czy twórców ëcole de Paris to jednocześnie artystyczne i duchowe fascynacje środowiskiem żyjącym dla sztuki, w którym równie ważne była literatura i muzyka. Stąd też swobodne przenikanie do malarstwa Stanisława tematów malarskiej pracowni, ulicy, śródziemnomorskich klimatów i portretów bohemy. Ważne było powtarzanie też tego samego rodzaju fascynacji sztuką naiwną czy niską, którą było widać u twórców, tamtego czasu. Stanisław wprowadził do swoich prac na stałe pewne formalne rozwiązanie szczególnie widoczne w portretach. Polegało na płaskim modelunku twarzy i umyślnej nieporadności w malowaniu rąk czy sylwetki, jak w przypadku malarzy wędrownych wykonujących swoje portrety ex post ze zdjęć. To podobieństwo do monidła, pewna idealizacja, świetlistość kobiecych twarzy nie przeszkadzały w wiernym oddawaniu podobieństwa, a nawet psychologicznej prawdy. Wybór tematów czy osób, także fikcyjnych, które były portretowane czy wchodziły w skład większych kompozycji wynikał z pozycji, jaką zajmowały w wewnętrznym świecie artysty. Mógł to być i Bob Dylan, i Holly Golightly.
W codziennej praktyce pełnił bardzo ważną funkcję rysunek, który przenosił się niekiedy bardzo dosłownie do malarstwa. Sławne "ecoliny" - fantasmagoryczne dzienniki, powstawały na podobieństwo rysunku automatycznego surrealistów, ale zawsze składały z mikro-sytuacji i znaków, w których dużą rolę grała ludzka sylwetka - transformowana do granic rozpoznawalności. Sylwetka budząca erudycyjne skojarzenia z twórczością egzotyczną czy prymitywną. Rysunki tworzyły spójne wewnętrznie, choć zwariowane w ruchu światy, w których nie panowały prawa grawitacji. Nowy Jork ze swoją energetyzującą atmosferą, dostępnością dzieł wielkich mistrzów sztuki nowoczesnej, wpłynął w dużym stopniu na malarstwo Stanisława. Ikonosfera miasta, jego graffiti, popularni twórcy i naładowana atmosfera, możliwości i pokusy podziałały katalizująco na to, co już było obecne i ukształtowane w twórczości artysty. Do jego prac przeniknęły proste i brutalne obrazowanie ulicznego graffiti, ornamentalna ikonografia Haringa czy oszczędna kreska późnego Picassa.
Nowojorskie malarstwo Stanisława jest niezwykle zróżnicowane. Nie jest on opanowany jedną ideą realizowaną w oderwaniu od okoliczności, lecz chłonie miasto, jego rzeczywistość, a przy tym maluje najbliższą codzienność - klasę szkolną syna, typy ludzkie oraz ulice, ich narzucający się wizualny charakter, widoki Brookly nu przez East River i kino - istotny element kulturowej tożsamości i zwierciadło życia ważniejsze tam niż u nas. Jest świadkiem szczególnie czułym, pochodzącym z Europy, który ostrzej widzi, ale też i z pokorą pochyla się nad tym, co przynosi mu życie. Często odwołuje do różnych konwencji, kierunków w sztuce, które wydają się odpowiednie w swej atmosferze czy sposobie obrazowania do podjętego tematu, bo przecież "środek przekazu jest przekazem". Czasami maluje przypadkowe, ale przecież symboliczne sytuacje, jak wnętrze wagonu metra w konwencji czarno-białej "artystycznej" fotografii, tyle że ekspresyjnie deformuje przestrzeń i twarze pasażerów. Drukarski raster i puentylizm zawsze hieratyzujący przedstawione postaci to wizualne rozwiązanie obrazu z tego roku, który przedstawia piłkarską "11" wszechczasów.
Artysta wyraziście komponujący płaszczyznę, który rzadko używa iluzjonistycznych zabiegów, przykładają cy dużą wagę do rysunku i charakteru malarskiej powierzchni, często eksperymentuje z różnymi materiałami. Dodaje piasku, podkleja i w takiej powierzchni wydrapuje dopiero rysunek. Przekonany o znaczeniu własnego gestu, o tym że przenosi on emocjonalne treści, zostawia ekspresyjne powierzchnie i ślady pędzla. Ważna jest także codzienna praktyka, niemal twórczy przymus wykonywania dużej liczby rysunków, szkiców - często malowanych olejem na papierze, czasami na prasowych ilustracjach. Jak mówi Piotr, który nie raz obserwował brata przy pracy "To także sposób spędzania czasu, siada i robi rysunek pierwszy, drugi, piąty, dwudziesty piąty". We wszystkich dba o prostotę. Często powtarzają się w nich syntetycznie potraktowane, zbliżone do znaków ludzkie postaci czy mitologiczne stwory.
Odrębną grupę stanowią projekty plakatów, zawsze malarskie, wymagające wyrafinowanej techniki druku Niektóre z nich powstają bez konkretnego zamówienia dotyczą salonów w Academie des Beaux Arts, muzealnych wystaw i są wyrazem tęsknoty za obecnością sztuki w wizualnej rzeczywistości. Wśród plakatów często pojawia się muzyka, następny wielki temat realizowany także w rysunkach i obrazach. Idea muzyki przedstawiona w sposób, który wizualizuje jej atmosferę i treści. Czasami jest to muzyka poważna ("Music" 1996), ale nagie kobiety grające na instrumentach smyczkowych i flecie - zderzenie antyku i rzeczywistości sali koncertowej, przypominają o jej źródłach i jej gorącym, uwalniającym nieświadome treści przeżyciu. Jazz to mroczna, duszna atmosfera z białymi błyskami trąbkowych riffów, albo gruba, rytmiczna siatka nałożona na wibrującą powierzchnię. Współczesne archetypy rocka ilustruje obraz namalowany ze sławnej okładki "Abbey Road" The Beatles.
Malarska wrażliwość, wyczucie na wartości formalna i niezwykła otwartość w wyborze motywów sprawiają, że wszystkie prace Stanisława Młodożeńca są autentyczne. Czasami dzieje się to w wyniku akceptacji anarchicznej, niedającej się opanować rzeczywistości, którą artysta akcentuje, czasami w wyniku przywoływania tego, co w sztuce mityczne i żywe. Malarstwo Stanisława przypomina, że sztuka to także, a może przede wszystkim niespekulacyjna postawa, że zaangażowanie własnych pasji umożliwia nie tylko tworzenie pięknych przedmiotów, ale także czyni z artysty osobę która kontaktuje się łatwiej z tym, co nieświadome i absolutne".