Dokąd idzie nosorożec?
"Najpierw błękit. Jest kolorem magicznym. Potem pomaluj obraz na kilka pastelowych kolorów, poczekaj, aż wyschną, albo od razu na nich narysuj figury czernią lub bardzo ciemnym brązem. I dopiero wtedy poczekaj, aż to wszystko wyschnie. Potem pokrywaj różnymi rodzajami bieli zostawiając rysunek jak popadnie. Rozwibruj płaszczyznę bielą, a od spodu niech przebijają str
...
zępki kolorów. Całkiem małe lub średnie, ale to w innym obrazie. Figury niech wyłaniają się. Mogą być zaatakowane przez tło, mogą atakować tło i przebijać się na pierwszy plan. Ciepłe kolory na błękicie. Brązy i ugry lub same błękity, różne błękity i nic więcej. Albo błękitne kawałki na ciepłym tle czerwieni z dodatkiem żółci i ugrów. Drobne, rozrzucone figurki na jednostajnym tle."
Ryszard Grzyb, "Jak malować obraz", 1992
Nieparzystokopytny ssak o ciężkiej budowie ciała, krótkich grubych kończynach i poważnej, niezbyt uprzejmej minie, stał się bohaterem malarstwa Ryszarda Grzyba. Jego marsz przez ukwiecone równiny wywołał istną pielgrzymkę opancerzonych lub futrzastych stworzeń, które począwszy od lat 80. zaczęły nawiedzać obrazy i rysunki artysty, aby w końcu zadomowić się w nich na stałe. Ta wielonożna tematyka była początkowo dużym zaskoczeniem dla widzów. Malarz pytany "dlaczego akurat zwierzęta" - odpowiadał - "dlaczego nie". Ale tak naprawdę przyznawał się do: "tęsknoty do odległych krain i przygód..., kształtów innych niż codzienne i kolorów, jaśniejących swoim blaskiem". A nosorożec - cóż, po prostu przyszedł, jest, idzie dalej, wącha kwiatki i dobrze się czuje.
Nagła zmiana w twórczości Grzyba, porzucenie spraw ludzkich, dla tematyki wydawałoby się dość odległej, wywołała szereg wątpliwości zarówno wśród przyjaciół-artystów, jak i dotychczasowych wielbicieli jego malarstwa. Może, gdyby portretował organizmy średniokomórkowe lub też przedpotopowe, kopalne, jego twórczość nie wywołałaby negatywnych emocji zwracając za to uwagę grona zoologów wąskiej specjalności. Niemniej jednak tak radykalne porzucenie potrzeby przekazywania ludzkich kształtów zmusza do wyjaśnienia przyczyn tej odważnej decyzji. Tym bardziej, że artysta odwołuje się do istot stojących wysoko w hierarchii gatunków, istot, których przyrodzone cechy od tysiącleci uosabiają wzniosłe przymioty duchowe, cielesne, a nawet boskie. Można więc z całą pewnością powiedzieć, że porusza problemy najwyższej rangi.
Bo kim jest nosorożec? W opinii wielu światłych umysłów odbierany jest jako symbol niezależności, bez wyjątków lub braków, absolutnej, spełnionej. W jego sposobie bycia filozofowie dopatrywali się cech moralnej czystości, jak u mędrca żyjącego w odosobnieniu. Taoiści widzieli w nim znak dobrej wróżby, a w jego rogu odnajdywano lecznicze właściwości, a nawet umiejętność wykrywania trucizn. Również postawa i zachowanie innego z bohaterów obrazów Grzyba, pancernego żółwia, ujmowane były w kategoriach pozytywnych. Jego grzbiet opatrzony znakami, interpretowanymi jako tajemne pismo, czynił z niego symbol medytacji i trwania, wiecznej mądrości. W wielu przedstawieniach możemy spotkać żółwie podpierające budowę wszechświata. W sklepieniu ich pancerza dostrzegano nawet uproszczony wizerunek nieboskłonu. Uwypuklano liczne zalety "żółwiowego rodu", a wycofywanie się do wnętrza skorupy odbierano jako metaforę podtrzymywania ogniska domowego i wszelkich cnót małżeńskich, a działające na wyobraźnię hasło "festina lente" (śpiesz się powoli), w niczym nie umniejszało niezachwianej woli dążenia do raz wytyczonego celu, nawet w najmniej sprzyjających warunkach. Kolejnym przykładem niezwykłych walorów cech osobistych mogą poszczycić się króliki lub zające, o wiecznie otwartych oczach, niemal nieśmiertelne poprzez ciągłą odnowę życia.
W odczuciu filozofów uważane były za stworzenia lunarne, podobnie jak księżyc, rytmicznie odradzające swoje istnienie. W filozofii chrześcijańskiej, wielkanocny królik jeszcze wzmacnia tę symbolikę przez składanie jaj nowego życia, a jego biel oznacza triumf czystości nad pokusami ciała. Wśród bohaterów pozytywnych nie mogło zabraknąć byka, uosabiającego nadludzką siłę, a zarazem piękno i potęgę natury. To właśnie pod jego postacią bogowie greccy dokonywali miłosnych podbojów, zakończonych przeniesieniem Europy z Afryki na drugą stronę Morza Śródziemnego. Byk, którego symboliczny związek ze słońcem przekształcił się w kulturze Egiptu w boski znak życia, w języku hebrajskim (alef), został utożsamiony z cyfrą 1, literą A, a nawet imieniem Boga. Najmniej szacunku w historii i kulturze europejskiej okazywano dotychczas żabie. Przypisywano jej cechy diabelskie, łączono jej oddziaływanie z obrzędami czarownic, a nocne kumkanie przyrównywano do paplaniny rozgadanych narodów. Obok tych negatywnych opinii można jednak odnaleźć przesłanie Celtów, którzy obecność żab traktowali jako czynnik oczyszczania źródeł, znak mocy, wcielenie sił uzdrawiających zawartych w wodzie. Jeszcze dalej, w swojej apoteozie żaby, posunął się nieznany twórca starożytnego Egiptu opatrując jej wizerunek napisem: "Jam jest zmartwychwstanie".
Powyższe osądy, z prawnego punktu widzenia, mają tę wadę, że zostały zapisane przez zgoła odmienny od opiniowanych gatunek, jakim są ludzie. Co jednak nie może być powodem do odrzucenia zawartej w nich argumentacji, chociażby z tej racji, że jest ona w gruncie rzeczy pozytywna. Świadczy to wyraźnie o przyjęciu przez artystę właściwej drogi, kreowania postaci i postaw nie wymagających procesu lustracji, nie budzących wątpliwości pod żadnym względem, podczas gdy tak zwana ludzka powłoka może skrywać niezbyt atrakcyjne wnętrze. Grzyb w swoim malarstwie udowadnia, że problemy zawarte w osobach zwierząt, mogą z powodzeniem zastąpić przypadki ludzkie. A kim jest artysta? Człowiekiem równie samotnym, jak nosorożec.
Anna Maria Leśniewska