Najnowsza seria obrazów Olgi Wolniak zainspirowanych wschodnimi kobiercami tworzona jest od początku lat 90. W 1991 roku powstała malarska kopia kilimu babki, potem artystka zaczęła czerpać wzory także ze zdjęć dywanów. Kolejno powstawały werystyczne przedstawienia całych dywanów, potem odwzorowania fragmentów czy pojedynczych wzorów, a wreszcie montaże, które łączyły w jedno wielkie płótno wycinki kompozycji namalowane w
...
różnych skalach.Ten zespół prac ukazuje ewolucję obrazowania od budowania kompozycji symetrycznych po kadrowanie przedstawienia i coraz większą umowność w traktowaniu pierwowzoru. Od zafascynowania bogactwem wzorów artystka przeszła do studiowania paru wybranych motywów, oddając się ich estetyczno-emocjonalnej analizie, której towarzyszą ogólniejszej natury rozważania na temat komponowania obrazu. W wyniku tych przekształceń płótna Olgi Wolniak coraz bardziej zbliżają się do abstrakcji, nigdy jednak nie dochodzi do pełnego oderwania od realności. Dla artystki równie ważny jak fakt powtarzania odwiecznych kanonów, wzorów i wplecionych w nie, archetypicznych symboli, jest gest ręki, który nadaje dziełu indywidualne piętno. Próbuje ona eksplorować to, jak z powodu ogranicze w odwzorowywaniu postaci ludzkiej istniejących w kulturze Wschodu, w zakodowanej formie wyrażały prawdy o człowieku, świecie jego emocji, duchowości i wierzeń. Ważne są także dla niej kwestie czysto malarskie - oddanie faktury, światła i zabawa kolorem. W przypadku tej grupy obrazów odniesienia feministyczne są bardziej delikatne - przejawiają się raczej w czerpaniu przyjemności z powtarzania tradycyjnie kobiecej czynności tkania. W ten sposób autorka wykonuje przewrotny gest solidarności z kobietą tworzącą. Tkanie, malowanie, kopiowanie wzorów - ze świadomością lub bez, ich skomplikowanej, pierwotnej symboliki, ma dla artystki znaczenie medytacyjne. Malując rozproszone fragmenty 'jednego dywanu' Olga Wolniak dąży do jego ponownego scalenia. Magdalena Kardasz
|