Jerzy Tchórzewski

Urodził się w 1928 roku w Siedlcach, zmarł 25 grudnia 1999 roku w Warszawie. W latach 1947-1951 studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, pod kierunkiem prof. Z. Pronaszki i prof. Z. Radnickiego. Debiutował na I Wystawie Sztuki Nowoczesnej w Pałacu Sztuki w Krakowie (1948/1949). W 1954 roku rozpoczął działalność pedagogiczną na Wydziale Grafiki w warszawskiej ASP. Po 1955 roku związany był z warszawską Galerią Sztuki Współczesnej Krzywe Koło. Był członkiem-założycielem Grupy Krakowskiej oraz międzynarodowej grupy Phases. Od 1982 roku uczestnik niezależnego ruchu wystawowego m.in.: Świadectwo obecności (1982). Laureat Nagrody im. Jana Cybisa (1986). 

pozostałe informacje:

[wystawy indywidualne] [wystawy zbiorowe] [prace w zbiorach] [bibliografia] [teksty autorskie] [wywiad]

zobacz ofertę sprzedaży:

  • [malarstwo] 
  • [malarstwo na papierze] 

  • [wyniki aukcyjne]  

    pokaż dzieła:



    datowanie:

  • + /
  • -
  • pokaż na początku:

  • na sprzedaż | 
  • wszystkie
  • widok:

  • lista |
  • galeria |
  • pokaz
  • pokaż dzieła: datowanie: pokaż na początku: widok:
    na sprzedaż

    Bez tytułu

    • datowanie: 1996
    • technika: akryl, tektura
    • wymiary: 72x100 cm
     

    Bez tytułu

    • datowanie: 1995
    • technika: tusz, papier
    • wymiary: 20,5x30,5 cm
    na sprzedaż

    Bez tytułu

    • datowanie: 1994
    • technika: tusz, papier
    • wymiary: 21x30 cm
    na sprzedaż

    Bez tytułu

    • datowanie: 1994
    • technika: tusz, papier
    • wymiary: 21x30 cm
    [więcej...]
    Pejzaże współczesności

    "Wiem, czego nie chciałbym tworzyć. Zaczynam od negatywnego punktu wyjścia i dochodzę do punktu pozytywnego - do tego, czego pragnę."
    Igor Strawiński


    "W zależności od upodobań - możemy aprobować lub odrzucać twórczość Tchórzewskiego, znajdujemy w niej prace wzbudzające nasz entuzjazm lub protest, nie spotykamy natomiast płócien "obojętnych". Ani dźw ...

    *

    W tym, co buduje od nowa, powtarza się od najwcześniejszych obrazów jeden element stały - postać kobiety. Raz jest ona tylko pojęciem harmonii, piękna, poetyckim przedstawieniem uczuć erotycznych (prace z • lat 1953-1954). Czujemy wówczas nastrój pokrewny -wierszom Gałczyńskiego. W obrazach pojawiają się elementy   surrealizmu,  groteski,   fantastyki.
    W późniejszych pracach zagęszcza i konkretyzuje przeżycia. Miesza się tu fantazja i rzeczywistość. Świat marzeń i świat realnych pożądań. Droga artysty biegnie od symbolu do metafory, by wreszcie zadźwięczeć najsilniej w Pomniku kobiety (1955).
    Ale na tym poziomie dojrzałości erotyka Tchorzewskiego traci swą niewzruszoną równowagę (Lot, 1954), wynikającą z bezinteresownej kontemplacji piękna. Teraz staje się sztuką dramatyczną, pełną gwałtownych kontrastów. Niepokój (1956). Postać kobiety stojąca samotnie obok "struktury" o nieregularnych kształtach, budowanych liniami określającymi ruch i. napięcie- To Niepokój człowieka wobec nie zdefiniowanych bliżej sił, które rozbudza w nas natura. Niepokój erotycznego przeżycia.
    Drugi obraz, stworzony na podobnej zasadzie, nazwał artysta Sygnał (1956). Gwałtowny - jak spięcie sieci elektrycznej. Jak błysk pioruna. Ta sama treść, tylko znacznie większe napięcie emocjonalne. Silniejsze przeżycie. Ginie tu postać kobiety. Zostaje zwycięska "struktura", wysyłająca w przestrzeń krótki, brutalny znak. Ostry krzyk. Sygnał.

    *

    Sztuka Tchórzewskiego jest agresywna. Czynna w stosunku do zjawisk natury. Pragnie budować nowe wartości plastyczne. Rozszerzać zasięg naszego poznania.
    Dlatego w miejsce form zaczerpniętych z otaczającego nas świata Tchórzewski wprowadza   do   obrazów   struktury. Są one bezwymiarowym, racjonalnie niesprawdzalnym, czynnikiem ruchu, napięcia, emocji.
    Dno morskie (1957). Struktura zapada się w obraz. Jest niespokojną, płynną konstrukcją skręconych linii. Wyraża ruch w błękitnej przestrzeni. Jakąś zmysłową drapieżność sił wyzwolonych przez naturę. Sił, których działanie potrafi człowiek przeczuć, przewidzieć, a niekiedy nawet "podpatrzyć" oczami wyobraźni.
    Wszystko jest tu budowane konsekwentnie. Różnice fakturowe - od gęsto kładzionej farby do przebijającego tła - podkreślają głębię podwodnego pejzażu czy też plastyczność poszczególnych elementów konstrukcyjnych. Nieregularna, plaska plama, spływająca od góry - ku środkowi, poprzez kontrast z pozostałymi częściami obrazu podnosi wrażenie materialności struktur. Biologiczności ich pochodzenia.
    W malowanej w 1957 roku Nocy struktura rozwija się stopniowo. Powoli dąży do wypełnienia przestrzeni. Na jednolitym, ciemnym tle silnie występują jej poszczególne elementy. Pną się ku górze. Pragną opanować przestrzeń poprzez stałe rozrastanie się skręconych linii.
    Atak formy. Struktura biegnie tu przez powierzchnię obrazu. Uchwycony jest jeden fragment jej ruchu - chwila, w której pojawia się na moment przed naszymi oczyma. Jest traktowana płaszczyznowo. Celowo "ześlizguje" się z obrazu. Płótno jest tu tylko ekranem, tłem, na którym przez ułamek sekundy spostrzec możemy żywy ładunek niepokoju.
    Struktury Tchorzewskiego nie mieszczą się zarówno w kategoriach form "przedmiotowych", jak i abstrakcyjnych. Same w sobie stały się nowym przedmiotem, posiadającym własne życie. Własny, indywidualny wyraz.
    Zrodziła je dążność" do wzbogacenia świata form plastycznych. O tym właśnie agresywnym, czynnym stosunku sztuki do natury powiada artysta:
    Malarstwo -powinno mówić o tym, jak patrzy człowiek współczesny, na co stać jego wyobraźnię - a nie co widzi (widzi mniej więcej to samo, co widziały dziesiątki poprzednich pokoleń). Człowieka współczesnego charakteryzuje aktywny stosunek do zjawisk życia, stąd nie odtwarzanie, czyli notowanie, udawanie tego, co się widzi, lecz kreowanie, czyli tworzenie tego, co wydaje się człowiekowi prawdopodobne i godne istnienia   -   znamionuje   dzisiejszy   dzień w sztuce. A tych możliwych do istnienia zjawisk, które człowiek przeczuwa i którym chce nadać realność, jest - myślę - nieskończona ilość. Ten nie podbity dotychczas przez ludzką wyobraźnię, szturmowany przez ludzki niepokój obszar nie da sobie wyznaczyć granic. Stąd za sztukę współczesną uważam taką, która potrafi poszerzać ten obszar bez spoczynku. Jeżeli tego nie robi, nie ma prawa do miana współczesnej.
    Kolor u Tchórzewskiego jest wyrazem ruchu, dynamiki wewnętrznego napięcia. Jest emocją. W pracach olejnych kolorem akcentuje sugestywność formy. Kolorem podkreśla gwałtowność spięć. Siłę zderzeń dynamicznych struktur. Operuje przy tym kontrastowymi zestawieniami linii i plam barwnych, światła i cienia. Posługuje się efektami powstałymi z przenikania płaszczyzn o chropowatej fakturze i cienko, niemal przezroczyście rozprowadzanej farby.
    Inaczej nieco wygląda ten problem w gwaszach. Nie chodzi mi oczywiście o różnice wynikające z odmiennej techniki, lecz o nieco inną funkcję koloru. Staje się on tu bowiem czynnikiem mniej "materialnym", zmysłowym, rzeczywistym. Jest wysublimowaną, fosforyzującą materią. Farba wywołuje wrażenie przejrzystej, barwnej substancji. W jej blasku odbywa się ruch elektryzujących przedmiotów.
    Przestrzeń nie jest pustką, w której błąkają się opuszczone, zagubione przeżycia.
    Tak było częściowo tylko w początkowym okresie twórczości Tchorzewskiego. Wyrastały wówczas z próżni kwiaty i drzewa, pojawiały się tam ptaki, zwierzęta, smutne kobiety... Zapalały się światła bez blasku i bez ciepła. W realne kształty przyoblekał artysta wizje zrodzone w podświadomości. Odnotujmy dla przykładu kilka z tych prac:                   I
    1949 - Podwodne  formy,
    1952  - Zmierzch,
    1953  - Wróżka II,
    1954  - Krajobraz   fantastyczny,
    1955  - Oczekiwanie.
    W miarę dojrzewania talentu następuje u artysty powolny proces rozbijania świata rzeczywistych (naturalnych) przedmiotów i nierealnych sytuacji. Wówczas i przestrzeń stała się konkretnie istniejącym, wielowymiarowym obszarem naszego świadomego działania.
    Wyruszając na podbój nie zbadanych jeszcze kontynentów artysta pragnie wskazać na istnienie wielkich i nie wyzyskanych dotychczas w pełni możliwości ludzkiego poznania. Kreowania nowych przedmiotów i zjawisk powstających w nowym otoczeniu.
    Pojęciom z pogranicza nauk ścisłych i nauk spekulacyjnych nadaje plastyczne kształty. Będzie to raz ciemna płaszczyzna z umieszczoną w górze plamą światła (Kompozycja 111, 1957) - najprostsze wyobrażenie głębi. Kiedy indziej brunatne lub błękitne tło przerywają cienkie, niespokojne linie, malowane jaskrawym kolorem. Przestrzeń zawiera tu ładunek ruchliwej, naelektryzowanej substancji. W niektórych pracach powstają w tle drobne pęknięcia. Te partie obrazu spowija siatka jasnych żyłek. Stajaj się one wrażliwą, zmysłową, unerwioną .płaszczyzną.
    Dalszy rozwój prowadzi artystę do dramatycznych pejzaży (Światło - 1957, Pożar przestrzeni - 1957, Narodziny ognia - 1957 i in.) o skomplikowanej budowie wielopłaszczyznowej. Kolory nakładają się równomiernymi warstwami farby i partiami gęsto kładzionych obok siebie drobnych plam. Tworzą w sumie ruchliwą, niespokojną materię. Każda warstwa wnosi nowy element emocjonalny. Z ich wzajemnego przenikania powstaje żywa tkanka obrazu z widocznymi na jej powierzchni długimi smugami gęstej farby. Pokazują one-, jak zdecydowane pociągnięcia pędzla tworzą konstrukcję. Taki obraz lnie może się rozwijać w oparciu o szczegółowy szkic kompozycyjny- Powstaje on bezpośrednio w trakcie malowania.
    Sporo   przestrzeń  leży u podstaw sztuki  współczesnej.   Prowadzą  go
    między sobą zwolennicy płaszczyznowej dekoracyjnej abstrakcji, trójwymiarowej sztuki opartej na prawach perspektywy oraz wielowymiarowej, rządzonej zasadami ruchu. Dynamiki.% Ciągłego rozrastania się żywych struktur,: W sporze tym Tchorzewski opowiedział się po stronie tej twórczości, której ambicją jest stałe rozszerzalnie obszaru naszych zmysłowych i uczuciowych doznań. Ciągłym ruchem jest rozrastanie się struktur.
    Ciągłym ruchem jest falowanie tła. Ruch zawarty jest w postrzępionych konturach przedmiotów "naturalnych" (Drzewo i kobieta, 1956) czy też nowych form, zrodzonych przez wyobraźnię artysty (Tworzący się krajobraz, 1957).
    Ruchem jest także światło, tak silnie bijące z ostatnich prac artysty. Nie dopatrzymy się źródła promieni. Widzimy jedynie, jak same promienie - zapalone gdzieś na brzegach form - biegną wraz z nimi przez nasyconą niepokojem płaszczyznę. Takie światło nie rozjaśnia obrazu, lecz przecie wszystkim jest czynnikiem wzmagającym napięcie, ruch, dynamikę. W chłodnym blasku odbywa się stale ta sama dramatyczna wędrówka żywych struktur w nieograniczonej przestrzeni".

    Aleksander Wojciechowski

    [Wojciechowski W., Pejzaże współczesności, w: "Przegląd Artystyczny" 1957, nr 6]


     Dwugłos o Tchórzewskim

    "Jerzy Tchórzewski od niepamiętnych lat usilnie realizuje swoją wizję, nie przeżywa rozterek i - można powiedzieć - nie idzie drogą, a narzuca pewien stan sztuki, pewien status tworzenia raczej. Bo w tym "stanie" odbywa się nieustanna twórczość, siły duchowe są stale i aktywne, płomień się pali z jednakowym natężeniem - i jednakowym blaskiem o ...

    Jacek Sempoliński

     


    "Opisywanie twórczości malarza jest rzeczą trudną, a często daremną. Łatwiej jest i w niektórych przypadkach bardzo pożyteczne pokusić się o spojrzenie na tę twórczość na szerszym tle wszystkiego, co dzieje się w malarstwie współczesnym. A tła tego obecnie nie brakuje. W przypadku Tchórzewskiego jest to dogodny moment, ponieważ teraz właśnie szaleje gorączka któregoś tam z rzędu nawrotu ekspresjonizmu. Jestem konserwatystą i reakcjonistą, i odbieram ten niby ekspresjonizm jako nieodpowiedzialny, płytki wybryk niewyżytych ambicji artystycznych "nowych dzikich". Oni zresztą nie lepiej o sobie mówią. Ale ta moda jest agresywna, nawet  w   akademiach daje o  sobie znać. Czymże są jednak owe poszukiwania  i  grymasy  w  porównaniu z prawdziwą, drapieżną dzikością malarstwa     Tchórzewskiego?  Sempoliński mówi o tym: płomień. Ten płomień płonie już parę dziesiątków lat z jednakową siłą. Płonął, kiedy przeżywaliśmy  apogeum     informelu,     później, kiedy   byliśmy   świadkami   rygorystycznej, konsekwentnej działalności formalistów,   jeszcze   później,  kiedy  w środowiskach artystycznych   widoczny stał się wpływ  naprawdę  wielkiej sztuki  Bacona,  no  i wreszcie teraz, kiedy zalewa rynki światowe rockowa wrzawa "nowych     dzikich".  Zaiste, krzew to gorejący. Dziwne, jak na tle ciągle  zmieniającej  się  scenerii  tego, co nazywamy  sztuką  nowoczesną, trwają nieliczni malarze, jakby w izolacji, jakby  niepodatni  na     niepokój ciągłych przemian i strachu, aby nie wpaść w rytm tych    przemian.,   Jest ich bardzo niewielu na świecie. Trudno o taką  niezależność. Jak oni  to robią?"

    Jerzy Nowosielski

    [cyt. za: Sempoliński J., Nowosielski J, Dwugłos o Tchórzewskim, w: "Tygodnik Powszechny" 1984, nr 16]